sobota, 14 września 2013

A little bit of everything


Witajcie kochani! Dzisiejszy dzień zdecydowanie nastraja na siedzenie w domu pod kocykiem i z kubkiem gorącej herbaty w ręku. Ale takie deszczowe dni mają także swoje dobre strony, bo siedząc w domku można się poddać swojej kreatywności:D Mnie ostatnio wzięło na małe zmiany. Takie niby nic a w sumie tak wiele. Nowe poduchy, przemalowane koszyki, kilka nowych aranżacji w salonie czy sypialni i już człowiek czuje się inaczej w swoich czterech ścianach....od tak żeby nie było nudno:P

 

Pewnie już wiele z Was zaglądając do nowego numeru  MM rozpoznało wnętrza naszej kochanej Dagi z HOUSE of IDEAS  :D Miłe zaskoczenie dla mnie i jak się okazuje dla Dagi też hihiii:D Ale to nie koniec. W nowym numerze zobaczymy także Agnieszkę i jej piękne królestwo OAZA, którą serdecznie pozdrawiam:D Buziaki dla Was kochane:*:*:*



Miłego weekendu!!!

Buziaki


jey

niedziela, 8 września 2013

Powrót do rzeczywistości



Witajcie po krótkiej przerwie zwanej dla nas wakacjami:D Wszystko co dobre jakoś tak szybko się kończy. Zostają nam jedynie wspomnienia, które próbujemy za wszelką cenę złapać gdzieś w obiektywie po czym stwierdzamy, że ani słowa ani najlepsze sprzęty nie oddadzą tego co zobaczyliśmy na własne oczy. Żeby to poczuć trzeba  tam po prostu być. I choć po wakacjach nie czujemy się zbyt wypoczęci to jest to zupełnie inne zmęczenie. Góry to był nasz cel, a że kilka szczytów mamy już za sobą postanowiliśmy tym razem odwiedzić Bieszczady. Wcześniej naszą formę ćwiczyliśmy wraz z przyjaciółmi  w naszych pobliskich jakże pięknych Beskidach:D


 

 Piękne miejsca, piękne widoki, niezapomniane chwile i radość z pokonania kolejnego szlaku. Jedyne co mnie bardzo boli to fakt, że nie potrafimy dbać o to co mamy. Podobno wszyscy kochają góry choć wcale tego nie widać. Jedyne co widać to góry śmieci na szlakach i bak szacunku do tak wspaniałej przyrody. Bieszczady to ponoć jedne z najbardziej dzikich góry w Polsce, gdzie występują gatunki zwierząt i roślin będących pod szczególną ochroną. Uszanujmy to i dajmy im żyć w spokoju a swoje śmieci TURYSTO jak i pety po papierosach zabieraj ze sobą do domu i nie zaśmiecaj domu roślinom i zwierzętom. Nie ma nic gorszego jak piękny widok i kupa śmieci walających się pod twoimi nogami:(

 

 
 
 


Ściskam mocno i życzę Wam udanego tygodnia!!!

Buziaki


jey

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pora na odpoczynek


 To już prawie koniec wakacji ale nie dla nas... my dopiero zaczynamy nasz dwutygodniowy odpoczynek w górach. Zapowiada się bardzo aktywnie ale taki odpoczynek też jest czasem potrzebny. Tak więc torby już spakowane, budziki ustawione na 6:00 i jutro ruszamy w drogę. Oby starczyło nam jeszcze słonka na te dwa tygodnie:D


Ostatnio miałam kilka pytań dotyczących książek które obecnie czytam. Jest to seria książek Karen Wheeler która opowiada swoją historię o tym jak porzuciła wysokie obcasy i przeniosła się z zatłoczonego Londynu na francuską wieś. Cykl rozpoczyna książka "Sama słodycz", potem jest "Sam urok" i najnowsza "Samo szczęście". Książka wciągnęła mnie bez reszty i pochłaniam jedną za drugą jak słodkie bułeczki:D Polecam ją szczególnie tym którzy chcą poczytać o sielskiej Francji, przyjaźni, miłościach i prawdziwym życiu singielki z kłopotami sercowymi:D Myślę, że Wam się spodoba...:)



Ściskam mocno i do zobaczenia gdzieś za dwa tygodnie!!

Życzcie Wam i nam na te ostatnie dni lata dużo gorącego słonka:D

Buziaki


jey


niedziela, 18 sierpnia 2013

Domowa produkcja


Witajcie po krótkiej przerwie. Jakoś tak ostatnio totalnie odpłynęłam ze świata blogowego. Swoją chwilową nieobecność usprawiedliwiam tym, że każdą wolną chwilę przed i po pracy staram się spędzać na wycieczkach rowerowych wśród pól i łąk lub z książką na tarasie. Ostatnio pochłonęła mnie też produkcja przetworów, które robię pierwszy raz w życiu...WOW!:D Wcześniej podglądałam tylko jak robiła je moja babcia i mama a teraz sama próbuję swoich sił. Tak więc konfitury na zimowe dni już są...jeszcze myślę o ogórkach i suszonych warzywach. Czekam także na malinki które powoli czerwienią się na krzaczkach w ogródku, bo nie ma to jak soczek z malin na zimowe wieczory.


Ostatnio, gdy szukałam słoików na przetwory przez przypadek w kartonie znalazłam chlebak, który kupiłam wieki temu jako naszą pierwszą rzecz na wspólne mieszkanie. I tak czekał prawie cztery lata ( bo tyle już mieszkamy razem)  by w końcu stanąć dumnie na kuchennym blacie. I nawet jakoś tak fajnie zgrał się kolorystycznie z resztą kuchni...taka miła niespodzianka:)))))



Ściskam mocno i do następnego!!


jey

niedziela, 4 sierpnia 2013

Lazy sunday

 
Witajcie niedzielnie! Mając w perspektywie pracowity tydzień postanowiłam, że dziś oddam się słodkiemu lenistwu i cały dzień spędziłam z książką na tarasie. Słonko nie odpuszcza (i całe szczęście!) więc dla ochłody zrobiłam wczoraj sernik na zimno z owocami sezonowymi. Idealnie wpasował się w ten upalny sierpniowy dzień.
 

Dla chętnych podaję przepis na okrągłą formę 23-24cm

 Składniki na masę serową:

  700 g serka homogenizowanego waniliowego
   250 ml śmietanki kremówki
   4 łyżki cukru pudru
   2 łyżki żelatyny
 
Blachę wyłożyć na dnie biszkoptami lub herbatnikami.
Kremówkę ubić na sztywno, dodać cukier puder i krótko zmiksować do połączenia.
Dodawać stopniowo serek cały czas miksując. Żelatynę zalać niewielką ilością gorącej wody, zamieszać i odstawić do przestygnięcia.
Letnią żelatynę wlewać cienkim strumykiem do masy sernikowej miksując na najwyższych obrotach przez cały czas. Następnie masę wlewamy do formy i dekorujemy owocami. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin do stężenia.

Łatwy i szybki sposób na pyszny wakacyjny deser. Z borówkami i malinkami smakuje mi najbardziej:D



Smacznego!!!

Pozdrawiam


jey

piątek, 2 sierpnia 2013

Ładne i praktyczne czyli zgrany duet


Ładne i praktyczne to jest to co my kobiety lubimy chyba najbardziej. Tym razem się udało wyszperać zgrany duet a nie ukrywam, że o takiej skrzyneczce na sztućce myślałam już od jakiegoś czasu. Są to sztućce typowo dla gości, które warto mieć gdzieś pod ręką a ta skrzyneczka okazała się być idealna.
Poza tym ładnie się prezentuje, więc postanowiłam mieć na nią oko i umieściłam ją w witrynce:)


Jeszcze sporo mi brakuje do dobrze wyposażonej Pani Domu ale powolutku zbieram to co potrzeba. Uwielbiam kupować kuchenne przydasie bo tego tak naprawdę nigdy za wiele. Tak więc kolejny gadżet kuchenny do kolekcji a wkrótce pokażę Wam kolejną moją zdobycz.


 No i oczywiście lawenda moja ukochana!!! Właśnie posadziłam kilka kolejnych krzaków.


Chciałam Wam również podziękować za przemiłe komentarze pod ostatnim postem! Uwierzcie mi, że nie sądziłam iż mój "nowy" stary rower może zachwycić tyle osób:D Po tylu pozytywnych komentarzach mam ochotę dorwać jakiegoś grata i ponownie go przerobić, więc jeśli któraś z Was potrzebuje pomocy przy renowacji rowerów to się polecam hihiii:D:D:D

Ściskam Was mocno i życzę udanego weekendu!!

Buziaki


jey


sobota, 27 lipca 2013

Druga młodość i letni chillout



Ostatnio obiecywałam że pokażę Wam mój retro rower, który prawdopodobnie jest niewiele młodszy ode mnie. Wytargałam go w zeszłym roku z piwnicy mojej siostry i choć był w fatalnej formie ja widziałam w nim duży potencjał. Pamiętam jak Paula pytała mnie czy aby na pewno chcę tego grata bo w zasadzie miała go wyrzucić na śmietnik. Długo się nie zastanawiałam i na siłę upchnęłam go do samochodu co nie było łatwe, zwłaszcza bez odkręcania przedniego koła:P  Zawiozłam go  do rodziców bo tylko tam miałam zestaw narzędzi potrzebnych do renowacji. Niestety z tego całego zapału do pracy zapomniałam zrobić zdjęcie jak wyglądał "przed"  ale możecie mi wierzyć na słowo, że widok był tragiczny. Oprócz masy kurzu i pajęczyn z pająkami przeróżnych gatunków, był zaniedbany, zardzewiały, miał tragicznie pokrzywione koło i zielono-butelkowy kolor...blehhhh. Po kilku dniach zmagań udało się osiągnąć zadowalający efekt, choć największy problem okazał się z wyprostowaniem koła. Nawet Pan z serwisu rowerowego po kilku dniach ciężkich prób poddał się z żalem co sprawiło, że straciłam nadzieję na to że wogóle kiedykolwiek na nim pojadę a o nowym kole nie było mowy, bo kosztowało więcej niż sobie wyobrażałam. Tyle pracy włożone i co....nie pojadę?????:(  Na szczęście mój Tato- złota rączka  potrafi znaleźć rozwiązanie prawie na wszystko, więc i tu się udało:)

 
Pozbyłam się brzydkiego zielonego koloru i zastąpiłam go kremowym, błotniki, bagażnik i osłonę na łańcuch przemalowałam na czarny mat. Koło zyskało nową "starą" obręcz i szprychy z innego roweru a kierownica nowy koszyczek. I tym sposobem mój rower przeżywa drugą młodość a ja radość z zaoszczędzonych pieniędzy. Może nie jest to najnowszy krzyk mody jak te piękne holenderki stylizowane na retro, które często mijam na swojej drodze ale jazda na nim sprawia mi ogromną radość:)

 


 Czyżby pasażer na gapę???:D
I tak właśnie upływa mi mój urlopik  na rowerowych wędrówkach i ogrodowym chilloucie. A Wy jak odpoczywacie  w te piękne słoneczne dni???:)
 


Pozdrowienia!!!


jey

wtorek, 23 lipca 2013

My free time

 
To jest fakt! Nie mamy co narzekać na pogodę. Dlatego tym bardziej cieszę się ze słońca bo  to jest mój free time na relaks i odpoczynek. W końcu mogę w pełni nacieszyć się porankami na tarasie z filiżanką kawy i książką od której ostatnio nie mogę się oderwać. Uwielbiam wstawać o 6 rano, słuchać piania kogutów i czuć letni wietrzyk na twarzy. Takie niby nic a cieszy tak bardzo:D


W ramach relaksu mam też plan zrealizować moje ostatnie pomysły z nadzieją, że nie zabraknie mi czasu na to wszystko:D A tu jeszcze obowiązkowo trzeba poleżakować i nabrać energii do działania, popływać w naszym pobliskim jeziorku, pospacerować po łąkach i lasach no i oczywiście pojeździć na 20-letnim rowerze, który w zeszył roku doczekał się małej metamorfozy i zaczyna swoje drugie życie....:D




Słoneczne pozdrowienia z tarasu:D

buziaki


jey

poniedziałek, 15 lipca 2013

Summer time!


Chciałoby się powiedzieć, że mamy lato w pełni ale ostatnio nowo zakupiony parasol częściej chroni nas przed deszczem niż przed słońcem. Zamiast wylegiwać się na naszej miejskiej plaży siedzimy otuleni kocami i  czekamy aż deszczowe chmury znikną gdzieś za zakrętem. Na szczęście pomimo oberwania chmury weekend był udany bo spędzony z przyjaciółmi:D Nie wiadomo kiedy natrafi się kolejna taka okazja, dlatego tym bardziej cieszę się że mogliśmy się wszyscy razem spotkać:D

 
 



Udanego tygodnia i dużo słońca dla wszystkich!!!

Pozdrawiam


jey


wtorek, 9 lipca 2013

Crochet love


Jakiś czas temu zobaczyłam ten pled w niemieckim czasopiśmie wnętrzarskim i po długich poszukiwaniach podobnego w polskich sklepach, poddałam się twierdząc, że nie ma szans na  zdobycie podobnego. Szydełkowanie nie jest moją domeną choć nie ukrywam, że bardzo chcę się nauczyć i nawet pierwsze kolorowe kwadraciki już powstały ale o rozetce póki co nie mam co marzyć:D
Na szczęście są na tym świecie ludzie którzy pomagają nam spełniać nasze małe zachcianki:) Jedną z takich osób jest właśnie Krysia z Galerii Misz Masz i to właśnie ona stworzyła dla mnie to małe dzieło sztuki:D Strasznie długo wyczekiwane, bo masę pracy przy tym było i bez bólu się nie obyło a i pewnie wstrętu też już można było dostać od tej monotonnej pracy ale efekt końcowy wynagradza wszelkie trudy i znoje:D Inspiracją dla Krysi były pledy wykonane przez Yvonne z bloga Villa Koenig i uwierzcie mi, że wystarczyło jedynie zdjęcie aby Krysia stworzyła to cudo!:D


Kochana Krysiu jeszcze raz bardzo Ci dziękuję i szczerze podziwiam Twój niesamowity talent!!

DZIĘKUJĘ!!!!!




Pledzik jest wykonany z delikatnej bawełny a jednocześnie jest bardzo cieplutki, tak więc na chłodniejsze wieczory na werandzie jest w sam raz:)
Zapraszam Was wszystkich do odwiedzenia bloga Krysi,  gdzie znajdziecie masę fantastycznych kocyków,  pledów i innych  szydełkowych inspiracji. Jestem pewna że Wam się spodobają:D




Ściskam mocno i życzę dużo słoneczka!!!

jey