Ci którzy mnie już znają wiedzą, że uwielbiam żywe kwiaty w domu i uważam, że nie ma piękniejszej dekoracji niż one. Lato zawsze kojarzy mi się z Piwoniami zwanymi przeze mnie babcinymi kwiatami (moja Babcia je uwielbiała i co roku w ogrodzie były ich niezliczone ilości w przepięknych kolorach:)
Ich zapach jest obłędny a jego intensywność podnosi się, kiedy przez uchylone drzwi tarasowe wpada ciepłe wieczorne powietrze. Są przepiękne, zarówno wtedy kiedy są mocno zwiniętym pąkiem jak i w momencie ich pełnego rozkwitu. Poza tym są wdzięcznym obiektem do fotografowania bo zawsze wyglądają tak niewinnie:)
Niestety w tym roku nasz krzak nie miał zbyt wiele pąków ale cieszę się, że przynajmniej parę łodyżek mogłam zabrać do domu:)
Dziś troszkę chłodniej. Można spokojnie odetchnąć. Książka którą obecnie czytam "Powrót na Staromiejską" obudziła we mnie już dawno zastygłe pokłady kreatywności i nastroiła jakoś tak pozytywnie do działania. Może wyjdzie z tego coś dobrego???:D Sama jestem ciekawa!
Pozdrawiam Was ciepło!!
Do następnego!!:D
jey














