Witajcie kochane bloggerki!! Dzisiaj będzie krótko, różowo i pluszowo:D Strasznie chciałam Wam pokazać te pluszowe słodkości, które przypadkowo spotkałam podczas pasmanteryjnych zakupów. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie....więc....sięgnęłam na najwyższą półkę w sklepie, prężąc się okrutnie by je dostać, bo przy moim ogromnym wzroście nie było to łatwe.....ale....uffff....udało się:D W dodatku przy kasie okazało się, że był to hit cenowy nr.1:P
Królisie powędrowały w maleńkie rączki mojej chrześnicy i mam nadzieję, że będą jej towarzyszył w każdej ważnej chwili jej dzieciństwa i rosły razem z nią.
Czyż nie są urocze?:D
Pozdrawiam
jey







