Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2015

Jesteśmy na łamach Czas na Wnętrze!!!


 Witajcie! Właśnie mija 4 rok od chwili gdy postanowiłam napisać pierwszego posta. Aż się wierzyć nie chce, że to już tyle upłynęło a ja wciąż tu jestem, a co ważniejsze Wy razem ze mną!!! 
To jest wspaniałe:D
Kiedy wracam do samych początków, aż się łezka w oku kręci. Tyle historii, tyle wspomnień, mniej lub bardziej udanych wpisów, w tym dwie przeprowadzki, dużo chaosu i dużo, dużo serca włożone w to co do tej pory osiągnęłam. Ktoś by powiedział...nic wielkiego...ale mnie raduje fakt tego, że codziennie ktoś tu zagląda i chce mu się czasem zostawić jakiś miły komentarz:) Dziękuję Wam za wytrwałość i wspólne lata:D

A oto najmilszy prezent na 4 URODZINY BLOGA jaki mogłam sobie wymarzyć:D Wzmianka o jednym z moich postów DIY (tutaj)  pojawiła się w najnowszym wydaniu CZAS NA WNĘTRZE w rubryce Hiperlog :D:D:D:D Jestem strasznie szczęśliwa bo to naprawdę miłe wyróżnienie. W życiu bym nie pomyślała, że zdarzy się coś takiego w historii tego bloga:D Jeeeeeeee!!!!!






Nawet kawa jakoś tak lepiej smakuje!!!;)

Miłego dzionka KOCHANI!!!

Buziaki

jey

poniedziałek, 17 listopada 2014

Honey ball - DIY


 

Witajcie. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić szybki a jakże efektowny DIY, czyli w jaki sposób wykonać honey ball. Ostatnio te papierowe kuleczki stały się prawdziwym MUST HAVE, więc nie mogło ich zabraknąć i w naszych wnętrzach. Oczywiście można kupić gotowe kule w sklepach wnętrzarskich ale jak dla mnie ceny są zbyt wysokie..... pamiętajmy, że w końcu  jest to tylko kawałek papieru. A dokładnie jest to bibuła przestrzenna, którą można spokojnie kupić w internecie za około 7zł za jeden arkusz. Z takiego jednego arkusza wyjdzie nam około 3 kul różnej wielkości. Ja kupiłam ją z myślą o pokoiku Ignasia, chciałam aby malec miał na co popatrzeć  kiedy leży w łóżeczku. I to był strzał w dziesiątkę, bo teraz nie może oderwać od nich wzroku. Zawieszone nad łóżeczkiem fascynują go do szaleństwa:)


A sposób ich wykonania jest zupełnie prosty, należy jedynie pamiętać o kilku szczegółach. 
Na arkuszu odrysowujemy cyrklem okrąg, następnie wycinamy i przecinamy go na pół pamiętając o tym, aby linie na bibule biegły poziomo. Następnie na obu połowach naklejamy dwustronną taśmę przylepną i sklejamy dwie połówki razem. W miejscu przecięcia na obu końcach zszywamy  połówki nitką. Jeśli chcemy kuleczkę gdzieś powiesić  jeden koniec nitki zostawiamy dłuższy.




Następnie powoli otwieramy kule i zbliżamy do siebie obie krawędzie. Tym oto prostym sposobem powstaje nam  piękna dekoracja. Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do samodzielnego wykonania tych efektownych honey ball. Oczywiście tak naprawdę można zrobić nie tylko kule ale także stożki, walce i inne ciekawe ozdoby. Niech fantazja Was poniesie:)


PS. Przepraszam za jakość zdjęć ale aura nie sprzyja fotografowaniu:(

Miłego dzionka!

jey

piątek, 25 października 2013

DIY - podstawka pod tablet


Witajcie piątkowo! Dzisiaj chciałam Wam pokazać jak wykonać podstawkę pod tablet, gdyż to właśnie on stał się ostatnio Waszym ulubionym gadżetem multimedialnym.  Wiele osób posiada tablety i używa ich w zależności od swoich potrzeb, ja jednak używam go głównie jeśli chcę szybko sprawdzić pocztę czy poprzeglądać jakieś strony. Ale ostatnio zdarza mi się  używać go także do oglądania seriali i nie ukrywam, że trzymanie go w rękach podczas 45 min. seansu może trochę irytować.  Sam zakup takiego sprzętu jest dość kosztowny i choć mamy do niego masę dodatkowych gadżetów to tu akurat możemy troszkę zaoszczędzić szyjąc np. pokrowiec z eko skórki lub samemu wykonać podstawkę z krążka hokejowego.  W ten sposób spokojnie zaoszczędzimy kilka stówek na inne wydatki:) Jedyny wydatek jaki musimy ponieść to koszt krążka hokejowego czyli jakieś 4-10zł max.:D

A oto lista rzeczy jakie są nam potrzebne do wykonania podstawki:
* krążek hokejowy
* ołówek
* linijka
* nożyk do tapet czy papieru
* no i oczywiście tablet...


Przed wykonaniem nacięcia pamiętajcie aby sprawdzić jaką grubość ma Wasz tablet, gdyż jeśli otwór będzie zbyt szeroki to tablet nie będzie się trzymać na podstawce. Należy także pamiętać aby wycinać otwór nie na środku krążka a bliżej jednej z krawędzi, gdyż wycięty na środku spowoduje całkowite przewracanie się podstawki wraz z tabletem.  Na początek odrysowujemy ołówkiem dwie linie oznaczające grubość naszego tabletu a następnie wycinamy pod lekkim kątem otwór  na głębokość 1/3 grubości krążka tak aby tablet miał dobre oparcie na krążku. Oczywiście w trakcie wycinania staramy się przymierzać tablet do podstawki tak aby dobrze się trzymał.


Praca zajmuje nam około 15min a komfort podczas oglądania jest niesamowity, no i mamy wolne ręce na kubek gorącej czekolady:D 
Mam nadzieję, że w miarę jasno udało mi się  opisać proces wykonania podstawki i że zdjęcia są dość czytelne. Przepraszam Was za jakość zdjęć ale dziś światło na fotki jest takie sobie. 


No to do pracy moje kochane:D A ja uciekam oglądać kolejny odcinek....



Buziaki!!


jey


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

DIY...czyli zrób sobie szyld!


Witajcie poniedziałkowo! Mam nadzieję, że tydzień zaczął Wam się bardzo dobrze i jakoś dotrwacie w spokoju do jego końca:D U mnie świeci słonko, więc to dobry powód by cieszyć się nowym tygodniem ale dziś chciałam Wam pokazać jak spędziłam weekend. Nie, nie... nie na kanapie a z pędzlem w ręce. Mr. T jak  zobaczył co znowu robię tylko wykrzywił minę i powiedział  "...zaś coś malujesz???" No jakoś tak nie mogłam usiedzieć na miejscu i wzięłam się za projekt SZYLD. Kiedyś chciałam sobie taki kupić ale stwierdziłam, po co wydawać kasę na coś co można zrobić samemu. Jedyne co nam jest potrzebne to płyta MDF, biała i czarna farba, szablon tego co chcemy mieć na szyldzie i trochę chęci, czyli w zasadzie niewiele:)


Płytę musicie pomalować na dowolny kolor, następnie wyciąć szablon z kartki i przykleić taśmą do płyty tak aby kartka się nie przesuwała. Następnie maczamy gąbeczkę (może być taka kuchenna, ale oczywiście nie taką którą właśnie myjecie garnki, ma się rozumieć!!) w białej farbie i stemplujecie miejsca w których ma być napis. Nie martwcie się jeśli biała farna wyjdzie Wam poza szablon. Wtedy bierzemy czarny pisak lub cienkopis i poprawiamy beboki które nam powstały. I tak oto mamy szyld. Prosto, szybko i tanio:)


W międzyczasie, dopadłam starą szafeczkę z łazienki i przemalowałam ją na biało. Wydaje mi się, że w tej wersji prezentuje się o wiele lepiej. Jak sądzicie???

  

No więc ja uciekam do pracy a Wy myślcie nad Waszymi szyldami:D


Pozdrawiam ciepło!

jey

sobota, 9 marca 2013

New love


Witajcie sobotnio moje Kochane:D Czy u Was też jest tak wspaniale za oknem jak i u nas? Nawet nosa nam się nie chce wyściubić z domu:/ Może później jak przestanie padać zbierzemy się na jakiś spacerek....
Dziś tak na szybko chciałam Wam opowiedzieć o mojej nowej gwiezdnej miłości:D Niby to motyw który przypisuje się głównie do świąt Bożego Narodzenia  ale prawdę mówiąc może gdzieś się tam przewijać przez cały rok. I właśnie tak się gdzieś przewija ostatnio przez nasze mieszkanko do tego stopnia, że chyba zaczyna się to robić niebezpieczne:P


Oczywiście w salonie musiały pojawić się nowe podusie (materiał został mi jeszcze z zeszłego roku)... na motyw kwiatowy jeszcze będzie czas:) W kuchni też małe co nieco...taka odrobinka:P



 W sypialni też zawitały STARS :D Szara podusia w gwiazdeczki to nabytek z Villa Nostalgia a granatowy cieplusi kocyk to zdobycz z wyprzedaży:D


No i oczywiście piękny prezent na Dzień Kobiet od mojego małża:D Mega ciepły szlafroczek też STARS haha:D

I love it!!!


Jeszcze wczoraj, całkiem przypadkiem  natrafiłam na śliczne spodnie do spania....w takie mini, mini gwiazdeczki.





I narazie tyle. Gwiezdny obłęd co??? Czy to już choroba???? No ale same przyznajcie, że ten motyw jest świetny i co najlepsze uniwersalny:D



Pozdrawiam ciepło w ten zimniasty dzień:D

Buziaki

jey

niedziela, 24 lutego 2013

Black board


Witajcie niedzielnie!!! U nas w końcu zaświeciło słoneczko tak bardzo wyczekiwane, mogłam więc porobić troszkę zdjęć.  Poza tym zrobiło się o niebo przyjemniej i ta niedziela jakaś taka fajniejsza jest...poobiednia kawka, troszkę blogowania może jeszcze jakiś spacerek po lesie a później biorę się ostro za szycie bo kilka zamówień już stoi w kolejce.
W kąciku jadalnianym pojawiła się czarna tablica. Zużyłam na nią całą puszkę czarnej farby :P ale  nadała wnętrzu troszkę wyrazu i mam nadzieję, że wkrótce pojawią się na niej nasze zdjęcia które jeszcze się wywołują...ehhhmmm...w sensie, że nie ma kiedy iść ich wywołać:P





Czekam jeszcze na półeczki i kilka takich drobiazgów ale myślę, że i tak nie będzie takiego momentu kiedy powiem, że już wszystko skończone. Pewnie ciągle będzie jeszcze coś do zrobienia ale przecież to sama przyjemność:D



Cieszę się bardzo, że Candy Wam się spodobało. Wszystkich tych którzy jeszcze nie wzięli udziału w zabawie serdecznie zapraszam. Został jeszcze prawie tydzień więc kto chce niech się zapisuje!!

Miłej i słonecznej niedzieli!!!

Buziaki


jey

niedziela, 10 lutego 2013

Zrobiona na szaro


Witajcie w niedzielny wieczór!!!
Jakby  tego było mało, że jest szaro i ponuro za oknem to mnie się jeszcze zachciało szarości w domu....ale wcale nie jest mi z tym źle:) Wczoraj wykańczaliśmy sypialnię... albo to ona wykańczała nas:P... jak kto woli. Łóżko jest, wezgłowie jest, materac jest, komoda jest i krzesło jest...i to cała nasz mikroskopijna sypialenka. O szafie nie było mowy chyba, że na suficie...ale to co najważniejsze jest i cieszy.


Z racji oszczędności zdecydowaliśmy się kupić ramę łóżka, materac i wezgłowie  osobno. Wezgłowie było robione na zamówienie i jest dokładnie takie jakie chciałam, a łóżko też było strugane przez pewnego miłego Pana i wygląda całkiem nieźle. A co najważniejsze,  koszt sypialni nie nadszarpnął naszego domowego budżetu i nawet  coś zostało jeszcze na lampę której wciąż poszukuję i nie mogę się zdecydować.


Stołeczek to staroć ze strychu rodziców który przytargałam z wizją jego metamorfozy. Oczywiście Mr. T złapał się za głowie jak je zobaczył ale tylko przełknął dość głośno ślinę i nic nie powiedział:P W rezultacie jak dla mnie wyszło ok. Wiadomo, że mogło być lepiej ale jak na mój pierwszy raz to i tak jest znośnie:P


Naklejka na ścianie to istna pomyłka ale nie poddałam się. Zabawy z nią było co niemiara.  To był jakiś dziadowski klej. Nie dało się jej odczepić od papieru transferowego więc jak miała zostać na ścianie ja się pytam????? Pokleiliśmy się cali i w momencie gdy Mr. T spisał ją już na straty ja powiedziałam....."O nie...nie wygrasz ze mną ty wstrętna szujo i tak zawiśniesz na tej ścianie!!! No i zawisła:D

A tak wyglądało krzesło przed metamorfozą!!!


To taki ogólny zarys...jeszcze sporo jest do dopracowania no i tej lampy brak, ale wszystko w swoim czasie:)

A póki co życzę Wam spokojnego wieczoru i udanego wskoku w nowy tydzień:) Już wkrótce będę miała coś specjalnie dla Was!:)

Pozdrawiam


jey

czwartek, 31 stycznia 2013

Perfekcyjny chaos


Witajcie Kochane:D  Jak Wam mija tydzień? My powoli się wdrażamy w życie w nowym miejscu i pomijając fakt, że Mr. T ciągle się o coś pyta "...a gdzie to jest....? a nie widziałaś przypadkiem......, zaś mi coś schowałaś????"...jejuuuuuuuuuu...to w sumie jest całkiem przyjemnie:) Już powoli przyzwyczajam się do nowego materaca w sypialni. Kiedy dotarł do nas byłam przerażona bo na takim kamieniu to ja w życiu nie spałam. Ale teraz muszę stwierdzić że całkiem przyjemnie się na nim śpi - miłe zaskoczenie - na szczęście:P


Dzisiaj kawalątek kącika jadalnianego. Stół pierwotnie miał być biały ale jakoś tak nie udało mi się znaleźć tego właściwego, więc zaryzykowałam i kupiliśmy zwykły drewniany nielakierowany. Przewiduję, że niebawem zmieni kolor na biały pod warunkiem, że znajdę odpowiednią farbę odporną na intensywne użytkowanie. Może znacie jakąś? Z chęcią skorzystam z Waszych pomocnych rad :)


Krzesła są z odzysku. Odkupiłam je od dziewczyny która miała pizzerię i chciała się ich pozbyć. Były czarne, podrapane i obklejone gumami do życia...bleeehhhh....ale wystarczyło kilka dni pracy i oto są śliczne jak nowe. Dodam także, że najbardziej cieszy mnie fakt, że za jedno zapłaciłam 40zł a nie 150zł jak w sklepie:D



Wkrótce więcej ale póki co życzę dobrej nocki!!!

jey

środa, 11 lipca 2012

Szybki DIY


Witajcie Kochane:D Jak często wam się zdarza, że zaglądacie do szafy pełnej ubrań i stwierdzacie, że nie macie co na siebie włożyć? Hihi...no cóż...ja mam tak cały czas:P I tak też było dzisiaj. Robiłam szybki przegląd szafy w poszukiwaniu czegoś co nada się do wyjścia i natrafiłam na zwykłą, szarą koszulkę w której byłam dosłownie raz. Hmmm..pomyślałam...czemu za nią nie przepadam, co z nią jest nie tak?:/ Chyba jest zbyt szara i zbyt smutna jak dla mnie. Więc nie zastanawiając się zbyt długo, wyciągnęłam maszynę i kawałek beżowego materiału, nożyczki, szpilki oraz szablonik pacyfki. I co jest najlepsze w tym wszystkim? Że zajęło mi to jedyne....15 min :D


Odrysowujemy znaczek, wycinamy, przypinamy szpileczkami do koszulki i zszywamy na maszynie.


15 min później cieszymy się nowym ciuszkiem ze starej, zwykłej  koszulki:D Co wy na to? Mnie się podoba i już wiem, że ta koszulka  nie będzie więcej leżeć na dnie szafy:)


Miłego dzionka i do następnego!!!


Buziaki

jey