Ufff...w końcu mogę sobie chwilkę usiąść i napić się w spokoju herbatki, nie myśląc o tym co jeszcze trzeba zrobić, gdzie pomalować i co przykręcić, a co najważniejsze mogę nadrobić blogowe zaległości bo stęskniłam się za Wami okropnie:P
Trzecia noc za nami i choć były to krótkie noce bo kładłam się spać o 4 nad ranem to jestem szczęśliwa, bo wszystko jest już na swoim miejscu. Nie pamiętam kiedy miałam taki porządeczek..hehe ...ale przeprowadzki to istny koszmar, na szczęście są przyjaciele którzy służą nieocenioną pomocą:P
Dzięki mojej kochanej B. w domku pojawiło się kilka nowości z hm. Jeszcze dużo, dużo brakuje ale przecież urządzanie się to sama przyjemność więc trzeba ją odpowiednio dozować:D
Dziękuję Ci kochana z całego serducha :D
!!!!!
:*:*:*:*
Blehhhh....za oknem tragedia. Słyszę jak deszcz stuka po szybach i na samą myśl robi mi się zimnooo:/
Oby jutro było więcej słońca:D Ściskam mocno i lecę pobuszować w Waszych zakamarkach!
Buziaki!
jey