Witajcie znowu. Jak to fajnie tak mieć spokojny wieczór i móc troszkę pobuszować w blogowym świecie:D Ostatnio staram się nie przesiadywać w domku w te piękne słoneczne dni a jedynie tylko wtedy gdy muszę, np. gdy nadciąga burzowa chmura. I tak to właśnie ostatnio u nas bywa, czyli gorąca atmosfera z ogromnymi wyładowaniami...jednak mnie to nie przeszkadza bo uwielbiam burze i zawieruchy je zwiastujące. Ten dreszczyk i te emocje...oczywiście pod warunkiem że jestem bezpieczna w czterech ścianach z dachem nad głową:P
Bardzo się cieszę, że mój kuchenny zestawik przypadł Wam do gustu. Już w głowie mam kolejny pomysł na kuchenne duperele. A w międzyczasie wykorzystując miętową farbę aby się nie zeschła się na pieprz, przemalowałam napis love i drewnianą tacę. Oczywiście miałam problem z napisem na tacy bo wersji tego zwrotu jest milion i w sumie nie wiem czy jest on prawidłowo zapisany czy też nie ale taką wersję też znalazłam:P
A poniżej kilka fotek mojej nowej foto bag, którą to dostałam w prezencie urodzinowym od męża. Cieszę się z niej przeogromnie, bo nie przypomina na szczęście typowej czarnej torby na aparat, a dodatkowo po wyjęciu całych jej "wnętrzności" może też robić za miejską torbę:D Ma fajne zapięcia i skórzane wstawki które idealnie pasują do moich jesiennych kozaczków:)
Mój aparacik jak widać świetnie się w niej czuje i już zadomowił się na dobre :P
Obecnie jestem w trakcie pewnego projektu, który mam nadzieję pomoże mi zwiększyć aktywność fizyczną:P Nie jest łatwo ale niebawem koniec tych męczarni i będę mogła Wam pokazać efekty:)
Życzę Wam dobrej i spokojnej nocy a jutro dnia pełnego słońca i chłodzącego wiaterku.
Uściski xoxo
jey